15 sierpnia 2015

EVERYDAY/OUT MAKE-UP

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z czymś nowym, a mianowicie postem kosmetycznym. Wiele z nas, kobiet, nie lubi wydawać dużej ilości pieniędzy na przybory do makijażu. W moim przypadku może niezupełnie jest to brak ochoty na kupno droższych kosmetyków, ponieważ, gdybym wiedziała, że mnie na nie stać to pewnie bardziej byłabym skłonna wydać więcej groszy, żeby mieć lepszy produkt. Jednak z braku systematycznych zarobków, pieniądze, które udaje mi się zaoszczędzić bądź zarobić, wolę spożytkować np. na jakiś ładny ciuszek czy na wymarzone wakacje. A kiedy stwierdzam, że muszę zrobić zakupy kosmetyczne - nie udaję się do drogerii, tylko kupuję takie rzeczy, które są o wiele tańsze, równocześnie nie mając im nic do zarzucenia :).




Chcę Wam pokazać jakich kosmetyków używam do makijażu codziennego, który raczej nie wymaga wielkiej filozofii. Tym samym uważam, że te produkty posiadają przystępną cenę dla każdej z Was ;).



 1. Po nałożeniu kremu nawilżającego na twarz, szyję i dekolt, rozcieram w tych samych miejscach podkład firmy Avon, kolor Nude. Jestem z niego bardzo zadowolona, świetnie kryje zaczerwienienia. Jego cena regularna to 38zł, jednak często pojawia się w katalogu za 19,90 :).




2. Następnie, aby zniwelować świecenie się twarzy, nakładam pędzlem puder Avon, kolor Light Medium. Myślałam, że będzie dla mnie zbyt ciemny, jednak po namowie konsultantki zdecydowałam się go zamówić. Okazał się idealny, więc przy chwili zwątpienia dobrze jest zapytać o opinię kogoś, kto 'siedzi' w tym biznesie już jakiś czas i będzie potrafił nam doradzić.




3. Kolejnym krokiem jest nałożenie bazy na powieki. Baza pod cienie do powiek jest zdecydowanie rzeczą, którą warto kupić. Po jej użyciu, cienie zdecydowanie dłużej się utrzymują i nawet po całym dniu nie zbierają się brzydko na załamaniach powieki. Ja swoją bazę posiadam również z firmy Avon. Jest to moja pierwsza baza i pewnie zostanie ze mną jeszcze długo, bo pomimo małego opakowania, codziennie używam jej przecież tylko odrobinę.




4. Przyszła pora na cienie. Ja preferuję odcienie brązu i to właśnie te najczęściej używam. Wydaje mi się, że pasują każdej kobiecie. A skąd je mam? Znów Avon, kolor Mocha Latte. Możecie się śmiać, ale myślę, że kosmetyki tej firmy są całkiem dobrej jakości porównując z ceną, a mi naprawdę dużo nie potrzeba, żeby wyczarować na swojej twarzy makijaż, który nie będzie się prezentował źle i wytrzyma każdą imprezę :). W tej chwili występują one w nieco innej wersji, a kolorów jest sporo. Ja posiadam jeszcze Smokey Eyes (których już nie ma) oraz Purple Haze. Naprawdę polecam :).




5. Kiedy na moich powiekach pojawiło się już trochę koloru, czas dodać moim oczom charakteru! Lubię używać eyelinera, tym bardziej kiedy jego aplikacja wcale nie jest taka trudna. Ten wspaniały liner również pochodzi z firmy Avon. Jego ścięta końcówka bardzo ułatwia narysowanie perfekcyjnej kreski. I, mimo że wciąż się uczę, często jestem usatysfakcjonowana efektem ;).




6. Pora na tusz, a tym samym na mojego ulubieńca! Uwielbiam takie szczoteczki: cienkie z idealnym włosiem. Drażnią mnie maskary z grubymi szczoteczkami, na których zbiera się nadmiar tuszu. Ja znalazłam swój ideał już dawno, a jest nim maskara Wonder Lash z Oriflame. Mimo krótkich przerywników z innymi tuszami, zawsze do niego wracam :).




7. Kolejnymi dwiema rzeczami będą produkty do ust, których fakt faktem nie używam codziennie. Zazwyczaj wolę mieć na ustach pomadkę ochronną. Zimą, haha. Ale nie znaczy to, że w ogóle ich nie "koloruję". Od czasu do czasu lubię nadać im jakiegoś wyrazu, a do tego bardzo dobrze służy mi różowa konturówka firmy Lovely. Czasem nawet wypełniam nią całe usta, chcąc uzyskać efekt dość matowego odcienia.




8. Na wykonturowane wcześniej usta, dobrym pomysłem jest też pomalowanie ich takim błyszczykiem. Jestem takim typem kobiety, która nie przepada za błyszczykami, ale z tym się chyba polubiliśmy ;). Jego kolor jest niemalże taki sam jak mojej konturówki, więc razem tworzą spójną całość.  Jest on dość trwały, a po zaaplikowaniu robi się matowy, także moje usta nie świecą jak choinka w Boże Narodzenie, a mają śliczny różowy kolor ;).


Jest to mój pierwszy taki post, więc dajcie znać czy mogą się od czasu do czasu pojawiać takie przerywniki kosmetyczne czy raczej się do tego nie nadaję :D. Mile widziane komentarze, rady, sugestie. Może Wy też macie swoich ulubieńców wśród tańszych produktów do makijażu? Dawajcie propozycje, może coś wypróbuję! :)
Spokojnej świątecznej soboty, buźka!

10 komentarzy:

  1. Ciekawa paletka!:)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem, takie posty pasują tutaj równie dobrze jak te wcześniejsze. Sposób w jaki piszesz o produktach jest konkretny, profesjonalny, zawierający wszystkie niezbędne informacje i po prostu aż przyjemnie się o nich czyta. Potrafisz przedstawić kosmetyk z jego prawdziwej strony. Więcej wiery w siebie, buziaczki 💕

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę mieć ten błyszczyk z Lovely w tym kolorze! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny wpis ;)
    eunikovakinga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie to i tak zbyt wiele, ja używam tylko kremu BB i tuszu XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że używamy podobnej ilości kosmetyków :) ust nie maluję, ale za to używam różu/bronzera lub roświetlacza :) Miałam kiedyś ten podkład z Avonu i byłam zadowolona, ale teraz wystarczy mi fluid matujący z biedronki za 9.90 zł :D i mam te same cienie- uwielbiam ich kolory!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny zestaw kosmetyków :) Używam ten samej konturówki - super jest !

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale cienie i produkty do ust wyglądają bardzo kusząco ; ) Słyszałam sporo dobrego o tych produktach z Loely, może się kiedyś skuszę ; )

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze odpowiadam zawsze, jeżeli oczywiście są konkretne i NIE zawierają reklamy :). Jeśli będę chciała odwiedzić Twojego bloga - trafię. W każdym razie nie zachęcisz mnie spamem.